wtorek, 15 maja 2012
Nad Bzurą

Kilka wrażeń z wycieczki nad Bzurę, do Brochowa i Tułowic, na północ od Sochaczewa. Teren ten jest ciekawy nie tyle ze względów przyrodniczych, lecz z powodu kilku cennych pamiątek historycznych.

Mapka przedstawia kluczowe punkty wycieczki. Poruszaliśmy się pieszo, co nie było łatwe ze względu na panujący tamtego dnia upał. Wycieczkę po okolicy można też odbyć rowerem, chociaż obszar jest położony dość daleko od Warszawy, zatem wskazany jest przejazd pociągiem do Sochaczewa.

Rozpoczęliśmy w Brochowie, gdzie znajduje się charakterystyczny warowny kościół. W kościele tym ochrzczony został Fryderyk Chopin. We wsi urządzono nawet mały skwer ku czci kompozytora, ale naszym zdaniem nie był zbyt ładny, więc nie zrobiliśmy zdjęcia ;)

W najbliższej okolicy rozgrywały się w 1939 roku dramatyczne wydarzenia Bitwy nad Bzurą, która była jedyną poważną akcją zaczepną wojska polskiego przeciwko Niemcom podczas kampanii wrześniowej. Połączone siły Armii Poznań i Pomorze przez 9 dni wiązały znaczące siły niemieckie na obszarze od Kutna i Łęczycy po Łowicz i Sochaczew, przeprowadzając kilka udanych ataków w kierunku Łodzi, z szansą nawet na odbicie zdobytego już przez Wehrmacht miasta. Różnica sił spowodowała jednak w końcu załamanie polskiej ofensywy. Oddziały polskie zostały otoczone w kotle na zachód od Sochaczewa, podjęły próbę przedostania się przez rzekę Bzurę w kierunku Kampinosu i Warszawy, i poniosły znaczące straty. Główną przeprawą był most w Witkowicach koło Brochowa, gdzie dzisiaj stoi pomnik. Pomnik składa się z tablicy pamiątkowej (później dołożono kolejną) oraz elementu w postaci kół, symbolizujących pokonaną polską artylerię.

Sam most jest ciekawą konstrukcją. Metalowy, o jednym pasie jazdy i nawierzchni drewnianej w postaci desek, przez co przejeżdżające auta powodują charakterystyczny hałas.

Dalsza część spaceru - rozlana, wijąca się Bzura w okolicach Tułowic. Rzeka jest na tyle czysta, że funkcjonuje jako szlak kajakowy, jest również miejscem wypoczynku piknikowo-wędkarskiego.

W Tułowicach chcieliśmy zobaczyć z bliska dwór z XIX wieku, jednak nie udało się to za bardzo, bo stanowi on razem z parkiem i budynkami gospodaczymi teren prywatny i jest odgrodzony. Dodatkowo terenu pilnuje kilka wściekłych psów, więc nie można nawet popatrzeć przez płot dłużej niż kilka sekund. Jak na mój gust coś jest z tym nie tak. Udało nam się tylko zrobić dwa zdjęcia z oddali.

 

Pomimo pewnych niedogodności, ogólnie jednak wypad należy uznać za udany.

01:38, tomasz_mos , Miejsca
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 26 marca 2012
Otwarcie mostu Północnego

Wczoraj, tuż przed otwarciem, przespacerowaliśmy się nowym warszawskim mostem. Oto kilka wrażeń z tego wypadu.

Szliśmy od stacji metra Młociny. Straż Miejska obstawiała wszystkie wjazdy, próbując nie wpuszczać na jezdnię rowerzystów ani pieszych. Ale przechytrzenie jej nie było trudne.

Pierwszy widok na Tarchomin:

Generalnie most, jak i drogi dojazdowe do niego, w swojej obecnej postaci dostosowane są tylko dla potrzeb samochodów. Brak ścieżki rowerowej, a chodniki są bardzo wąskie. Styl bardziej autostradowy niż miejski. Trochę mnie to rozczarowało, bo liczyłem raczej na rozwiązanie podobne do mostu Siekierkowskiego, z szerokimi udogodnieniami dla pieszych i rowerzystów po obu stronach.

Wisła wygląda pięknie w tym miejscu, jest okazalsza niż gdzie indziej w Warszawie. Z mostu widać kościół pokamedulski na Bielanach (UKSW), a w oddali majaczy PKiN. Sąsiedni most Grota jest prawie niewidoczny.

Uroda konstrukcji nie dorównuje dwóm poprzednim warszawskim mostom, wyposażonym w oryginalne pylony. Powodem były, z tego co wiem, kwestie ochrony ptaków. 

Zbliżała się godzina otwarcia mostu. Na czele parady motocykliści oraz dwa autobusy. Podobno do jednego z nich wsiadła prezydent Warszawy (niecodzienne przeżycie dla niej ;)). Grupka gapiów i dziennikarzy. Przecinania wstęgi nie było. Kilka minut po 12 ruszyli.

Zejście z mostu na prawy brzeg Wisły odbywało się już przy otwartym ruchu ulicznym, trochę na dziko. Normalnego chodnika brak.

Niestety zauważyliśmy pierwsze ślady dewastacji na nowym przystanku autobusowym.

Podsumowując, nie jest to mój faworyt wśród warszawskich mostów, ale dobrze, że został zbudowany. Teraz z niecierpliwością czekam na dokończenie trasy tramwajowej.

wtorek, 20 marca 2012
Akcja 53: Autobus czerwony przez ulice mego miasta mknie

Kiedyś autobusy były czerwieńsze.

A teraz, nie wiedzieć czemu, jakoś pożółkły.

Jednak pałeczkę przejmują inni, i czerwone autobusy mkną już nie tylko przez miasto, ale i przez cały nasz kraj. Na niektórych trasach jadą krócej niż pociąg.

Chociaż dzisiaj przeczytałem o supertanich krajowych biletach lotniczych, więc możliwe, że jeśli chodzi o autobusy, pozostanę mimo wszystko przy komunikacji miejskiej :)

(www.maperia.pl)

23:27, tomasz_mos , GTWb
Link Komentarze (9) »
sobota, 10 marca 2012
Lipków, Truskaw i okolice

Stęskniliśmy się trochę za Kampinosem, więc po dłuższej nieobecności postanowiliśmy powrócić tam na małą pieszą wycieczkę. Tym razem głównym celem stał się położony na obrzeżach Parku Lipków, w którym znajduje się zabytkowy kościół i dwór.

Rozpoczęliśmy w Truskawiu, kierując się najpierw na południe, a następnie szlakiem niebieskim, "Szeroką Warszawską Drogą", do Lipkowa. Tak to wyglądało na mapie.

 

Dość szybko okazało się, że panująca w ostatnią niedzielę bezchmurna pogoda była myląca. W mieście było sucho i przyjemnie, jednak w lesie lód topi się wolniej, jest więcej wilgoci. Na południe od Truskawia musieliśmy pokonać ponad dwa kilometry błotnistego, dość nieprzyjemnego odcinka drogi. 

Trud marszu w tych warunkach (jak pokazuje zdjęcie, mijały nas przy okazji różne pojazdy mechaniczne) wynagradzały widoki zamarzniętych bagien po obu stronach drogi.

Za Małym Truskawiem warunki poprawiły się, błoto zniknęło, chociaż większość dalszej drogi do Lipkowa pokrywały zamarznięte kałuże. Oczywiście lód nie był na tyle mocny, aby dało się po nim przejść, szliśmy więc skrajem. Przed sobą mieliśmy niecodzienny widok.

W końcu dotarliśmy do właściwego celu naszej wycieczki. Kościół w Lipkowie pochodzi z 1792 roku, przy czym, jak się dowiedzieliśmy, został odbudowany prawie od podstaw po pożarze w latach 50. XX wieku. Obecnie jego wnętrze przechodzi remont. Przy kościele znajduje się dwór (zajmowany przez plebanię), grób Jakubowiczów, fundatorów kościoła i dworu, a także park oraz rzeźby z początku XX wieku. Cały teren robi wrażenie nieco nieuporządkowanego i zdziczałego, ale pewnie zmieni się to po ukończeniu renowacji.

Ciekawostką jest, że w Lipkowie rozgrywa się scena pojedynku Bohuna z Wołodyjowskim w powieści "Ogniem i mieczem".

Po zwiedzeniu Lipkowa ruszyliśmy w drogę powrotną do Truskawia.

15:32, tomasz_mos , Miejsca
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 20 lutego 2012
Akcja 52: Domy jak klocki olbrzyma

Naprzeciw Cmentarza Bródnowskiego odkryliśmy skupisko domków jak klocki olbrzyma: to siedziby zakładów kamieniarskich. Oferowany asortyment jest prezentowany na zewnątrz, a rozmiary niektórych nagrobków są większe niż rozmiary owych siedzib.

Niektóre firmy kamieniarskie mają długą tradycję, sięgającą 1918 roku, o czym dumnie informują szyldy. Sam cmentarz, pozostający, nie bez przyczyny, w cieniu Powązek, ma jeszcze dłuższą historię: powstał z inicjatywy Sokratesa Starynkiewicza w 1883, kiedy to kupiono grunt na Bródnie, a poświęcony został w 1884 roku. Początkowy charakter cmentarza dla ubogich zmieniał się z czasem i teraz jest tam dużo interesujących grobowców oraz pochowano liczne znane osoby.

(Współpraca: H.)

Ulica Św. Wincentego.

Tym wpisem zgłaszam po dłuższym czasie mój powrót do blogowania :)

21:55, tomasz_mos , GTWb
Link Komentarze (6) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 30