Kategorie: Wszystkie | Warszawa! | GTWb | Kulturalnie | Miejsca | Rowerem lub biegiem | Wydarzenia i opinie
RSS
wtorek, 05 kwietnia 2011
Dzisiaj na placu Piłsudskiego

Zauważone przypadkiem podczas spaceru: rodzaj happeningu z tematyką żydowską w tle. Nie znam przesłania całej akcji, ale widok był dość oryginalny. Kręcono jakiś film. Manifestacja, kordon policji, mównica, popiersie. I pani z walizką.

sobota, 10 kwietnia 2010
Po katastrofie

Ta wiadomość była dla mnie wstrząsem, nawet większym niż mógłbym przypuszczać. O katastrofie samolotu prezydenta dowiedziałem się bardzo wcześnie, słuchając Trójki około w pół do dziesiątej. Potem włączyłem telewizor i internet, i śledziłem dalszy rozwój wydarzeń. To aż niewiarygodne, kiedy naraz ginie nie tylko prezydent z większością swoich urzędników, ale też dokładnie całe dowództwo armii, wielu parlamentarzystów i ludzi na kluczowych stanowiskach w kraju. Wydarzenie bez precedensu. Moje poruszenie było tym większe, że nazwiska tych ludzi istniały w mojej świadomości od wielu lat, w pewien sposób łączyły się z polską rzeczywistością (pozytywnie, negatywnie, to dziś nieważne), i pośrednio z moim życiem.

W tym wszystkim dobrze oceniam zachowanie władz rosyjskich, którym zależy na szybkim wyjaśnieniu przyczyn katastrofy (Putin w Smoleńsku), i które wyraziły współczucie ofiarom katastrofy poprzez bezpośrednie orędzie prezydenta Miedwiediewa.

Niestety. Oglądam właśnie rozmowę dziennikarzy na Polsacie. Po kilku godzinach żałoby już zaczynają się wojenki polityczne. Nic się nie zmienia.

Na moim osiedlu spontanicznie pojawiły się flagi z kirem.

poniedziałek, 22 marca 2010
O biografii Kapuścińskiego - moje zdanie

"Przekleństwem tej książki jest to, że się ją świetnie czyta". Rzeczywiście, biografia autorstwa Artura Domosławskiego jest świetnie napisana, bardzo wciągająca. W czytaniu jej nie widzę jednak żadnego przekleństwa, a kontrowersje wokół niej uważam za przesadzone.

W programie T.Lisa padł wobec autora zarzut, że wszelkie wątpliwości rozstrzyga na niekorzyść Ryszarda Kapuścińskiego. Jest to moim zdaniem nieprawda. Zaletą tej książki jest właśnie jej wielostronność. Domosławski posługuje się wieloma źródłami, jeździł po świecie śladami Kapuścińskiego, przeprowadził mnóstwo wywiadów z ludźmi, którzy mieli z nim kontakt. W takich kwestiach, jak granica między dziennikarstwem a literaturą, dziennikarski obiektywizm, zaangażowanie polityczne, układy z władzą, współpraca z wywiadem, czy nawet życie osobiste, przedstawione zostają argumenty za i przeciw, racje różnych stron. To zawsze wielogłos. Książka bardziej stawia pytania, niż wartościuje. Nie potępia z góry, ale przedstawia szerszy kontekst.

"Non-fiction" jest nie tylko biografią w wąskim sensie. To też ciekawy wykład na temat historii Polski i świata w drugiej połowie dwudziestego wieku. Fragmenty mówiące o życiu w Polsce i układach w partii w latach stalinizmu, odwilży, Gomułki, Gierka, czy Solidarności, były dla mnie bardzo odkrywcze, dużo się dowiedziałem. Również analiza wydarzeń politycznych w Trzecim Świecie w latach 60. i 70. wnosi sporo nowego. Kolonializm, niepodległość, neokolonializm, komunizm, zimna wojna... Dzięki kontekstowi historycznemu poznajemy "ducha czasów", w jakich żył Kapuściński.

Pamiętam wygłoszoną przez W. Bartoszewskiego opinię na temat tej książki, cytuję z pamięci: "przewodnik po burdelach". Zaskakujące zdanie, jak na człowieka o dużym doświadczeniu i autorytecie. Wygłoszone przez Bartoszewskiego bez zaglądania do książki, wydaje mi się kompletnie bzdurne teraz, gdy już poznałem jej treść. Osławione skandalizujące fragmenty o życiu osobistym bohatera zajmują bardzo niewielką część dzieła i ...  są mało skandalizujące. Życie osobiste zostało potraktowane w sumie delikatnie, z taktem. To część biografii, która powinna znaleźć sobie jakieś miejsce, jeśli nie rozpatrujemy życiorysu z pozycji hagiograficznych.

Ryszard Kapuściński był barwną osobowością. Działał w określonych okolicznościach, podejmował decyzje, które uważał za słuszne, na pewno popełniał też błędy. Z dzisiejszej perspektywy można się z nim zgadzać lub nie. Sam kilka razy zastanawiałem się, co bym zrobił na jego miejscu. Książka rzuca nowe światło na twórczość Kapuścińskiego, jednak na pewno jej nie przekreśla. Warto przeczytać, aby wyrobić sobie własne zdanie, wbrew egzaltowanym opiniom niektórych.

niedziela, 14 marca 2010
AZS Politechnika - Skra Bełchatów

Wczoraj w hali Arena Ursynów wystąpił mistrz Polski i jedna z najlepszych drużyn w Europie - Skra Bełchatów. Mecz mistrza z warszawską Politechniką wzbudził ogromne zainteresowanie, bilety w sprzedaży internetowej rozeszły się w kilka godzin.

Potencjał Skry znacznie przewyższa możliwości Politechniki, i było to (niestety) widać przez większą część meczu, który zakończył się wynikiem 3:1 dla gości. W składzie Skry znajdziemy obecnie większą część reprezentacji Polski (Wlazły, Pliński, Możdżonek, Kurek), a także reprezentatów Francji (Antiga) i Hiszpanii (Falasca). Liderami Politechniki są Kapelus, Neroj i Rybak. Widać jednak, że ławka naszej drużyny jest zdecydowanie zbyt krótka, nie ma kim zastąpić liderów, nie ma kim grać.

Ale nie był to mecz do jednej bramki. Politechnika wykazała się ambicją, wygrała pierwszy set, a i w pozostałych starała się nie dopuścić, żeby wynik odjechał. Były dobre akcje wygrane przez naszych, które wlewały nadzieję w serca kibiców. Na przykład taka, jak poniżej.

Stan meczu 2:1 dla Skry, 12:9 dla Skry w czwartym secie. Serwuje Politechnika (białe stroje). Odbiera Antiga, leży na ziemi, u dołu zdjęcia. Do wystawy przy siatce szykuje się Falasca.

Falasca wystawia, atakuje Możdżonek (nr 17). Ale blok Politechniki! Piłka wraca na stronę Skry. Z prawej do ataku szykuje się Wlazły.

Atak Wlazłego i kolejny blok Politechniki!

Zawodnicy Skry obserwują opuszczającą plac gry piłkę (w prawym dolnym rogu zdjęcia).

Po dwóch blokach, punkt dla nas!

Podsumowując, bardzo fajny mecz, ale mam też dwie uwagi do organizatorów:

- Bilety w sprzedaży internetowej pojawiły się 1 marca, czyli na dwa tygodnie przed meczem. Dotychczas sprzedaż biletów na spotkania odbywała się od poniedziałku bezpośrednio poprzedzającego mecz. Nie wiem skąd i po co ta myląca zmiana.

- Takie mecze rozgrywa się na Torwarze. Mam nadzieję, że w przyszłym sezonie uda się dograć kwestie formalne z zarządzającymi tą halą.

poniedziałek, 08 czerwca 2009
Popierajmy konkurencję

Właśnie przekonałem się po raz kolejny o dobroczynnych skutkach konkurencji i wolnego rynku.

Konkurencja zawitała bowiem do tak wydawałoby się zmonopolizowanej branży jaką jest kolej. W miniony weekend wznowił kursowanie pociąg "Słoneczny" między Warszawą i Trójmiastem. Pociąg prowadzony jest przez Koleje Mazowieckie, które kojarzą nam się raczej z przewozami aglomeracyjnymi. Tym razem jednak KM zdecydowały się wkroczyć w obszar przewozów dalekobieżnych, obsługiwanych dotąd na wspomnianej trasie wyłącznie przez PKP Intercity.

Korzyści dla klienta są olbrzymie. Za 29 złotych dostajemy usługę przejazdu nowoczesnym taborem, w czasie zaledwie pół godziny dłuższym niż pociągiem tzw. ekspresowym. Przy czym przejazd ekspresem lub pociągiem IC kosztuje ponad 100 złotych!

Odpowiedź PKP na tę ofertę na razie jest taka, że informacja o pociągu Słonecznym jest na dworcu prawie niedostępna, a w kasie odmówiono mi sprzedaży biletu na przejazd nim. Czyli maksymalnie utrudnić życie podróżnemu.

Jeśli podróżujecie między Warszawą a Trójmiastem, sprawdźcie koniecznie przed wyjazdem ofertę Kolei Mazowieckich. Nie dajmy się oskubać.

 
1 , 2