piątek, 05 października 2007
Z reklamy reserved...

Na pocieszenie - kołysanka. Nouvelle Vague "Dance With Me". (Po francusku "nouvelle vague" znaczy tyle, co "new wave", "nowa fala", "bossa nova").

http://www.youtube.com/watch?v=VHa-fEpMkJ0

Jest to cover piosenki z lat osiemdziesiątych, wykonywanej w oryginale przez Lords of the New Church. Dzięki nowej stylistyce otrzymała ona niezwykłą świeżość.

Won't you dance with me
In my world of fantasy
Won't you dance with me
Ritual fertility

Po rowerze

Dzisiaj przestałem być posiadaczem roweru (a przynajmniej zdałem sobie sprawę, że już nim nie jestem).

Piwnica, zerwana kłódka... Cóż, życie. Liczyłem się z taką sytuacją, chociaż dzielnica spokojna i lokatorzy też chyba bez zarzutu. Niestety od dłuższego czasu kręcą się wokół budynku i wewnątrz ekipy budowlane wymieniające instalację CO, okna na klatce, ocieplające dom. Prawdopodobnie jeden z bardziej przedsiębiorczych przedstawicieli klasy robotniczej postanowił sobie przyznać dodatkowe wynagrodzenie za pracę. To była pierwsza myśl, jaka przyszła mi do głowy, kiedy zobaczyłem co się stało.

Nie stać Cię na porsche - kup malucha, nie stać Cię na rower - idź piechotą.  Niestety, niektórzy potrafią tylko kombinować. Jest wiele sytuacji, w ktorych ta cecha się ujawnia, ale nie czas i miejsce na ich opisywanie. Podejście typu "jak zarobić, żeby się nie narobić" przekazywane jest w domach rodzinnych z pokolenia na pokolenie, przez wychowanie (lub raczej jego brak). Bo nikt chyba nie ma złodziejstwa w genach?

Szczęście w nieszczęściu - rzecz, łącznie z wyposażeniem dodatkowym, nie była warta więcej niż 500 złotych. Rower z hipermarketu po prostu. Przez kilka miesięcy od momentu zakupu sprawował się bardzo dobrze, a nie oszczędzałem go, jeżdżąc intensywnie po różnych wertepach. Jazdę traktowałem jako sposób odreagowania, wyżycia się. Nie mogę powiedzieć, że była to czysta rekreacja. Mój sportowy duch mówił mi, że mam jechać coraz dalej i coraz szybciej.

Fajny był... Ale będzie nowy. Jesienią popyt na rowery nie jest zbyt duży, więc i ceny chyba niskie...? Muszę tylko zabezpieczyć tę piwnicę.

....................

A jednak złość we mnie wzbiera...

środa, 03 października 2007
"Always one foot on the ground..."

Usłyszałem dziś piosenkę Reginy Spektor "Fidelity" - i na dobre zadomowiła się ona w mojej głowie...

I never loved nobody fully
Always one foot on the ground
And by protecting my heart truly
I got lost in the sounds
I hear in my mind
All these voices
I hear in my mind all these words
I hear in my mind all this music

And it breaks my heart
And it breaks my heart
And it breaks my heart
It breaks my heart

.....................

Oto wykonanie na żywo - warto zobaczyć!

http://www.youtube.com/watch?v=oazB5-_2QF8

poniedziałek, 01 października 2007
Kilka wieczornych ujęć (z) mostu Siekierkowskiego

Nowoczesna, "lekka" konstrukcja i wyjątkowy widok na centrum. Miejsce z pozytywną aurą.

Rowerem z Modlina do Warszawy

Korzystając ze sprzyjającej pogody postanowiłem wybrać się rowerem w okolice Modlina. Proponowana trasa do Warszawy ma nieco ponad 50 km - w sam raz dla średnio zaawansowanego rowerzysty. Polecam!

Dojazd pociągiem do stacji w Modlinie (z Dworca Gdańskiego) zajmuje około godziny.

Poniżej mapka pierwszej części trasy (źródło: Okolice Warszawy: zachód; Demart 2005). Numery oznaczają kolejne zdjęcia:

Kierujemy się w stronę mostu drogowego na Narwi. Widok w kierunku zachodnim:

Po prawej zabudowania Twierdzy Modlin, po lewej - ruiny spichlerza, który "grał" m.in. zamek w filmie "Pan Tadeusz".

Ta część wycieczki nie jest zbyt przyjemna ze względu na duży ruch samochodowy, czym prędzej dojeżdżamy więc do drugiego mostu - na Wiśle. Uwaga: na most nie wjeżdżamy jezdnią; kierujemy się na prowadzący prawą stroną wygodny chodnik.

Kazuń Nowy - za skrzyżowaniem, główną drogą przejeżdżamy około 200 metrów. Po prawej, w odległości 50 m od szosy, znajduje się budynek dawnego zboru Mennonitów.

Za Wikipedią: Mennonici byli holenderskimi osadnikami, którzy w wyniku prześladowań religijnych przybyli na tereny polskie w XVI wieku. Osiedlali się przede wszystkim na Żuławach i w dolinie Wisły, przyczyniając się do rozwoju gospodarczego tych terenów (osuszyli znaczne połacie bagien). Byli niezwykle pracowici. Po I rozbiorze uchodzili z Polski lub ulegli germanizacji.

Naprzeciw zboru, za wałem przeciwpowodziowym po drugiej stronie drogi, znajdują się pozostałości mennonickiego cmentarza. Obecnie zaniedbane. Sam budynek zboru jest dzisiaj zamieszkany (mieszkańcy są otwarci i przyzwyczajeni do zwiedzających).

Widok ujścia Narwi z mostu drogi Warszawa-Gdańsk:

W Kazuniu Nowym przekraczamy szosę Warszawa-Gdańsk lokalnym wiaduktem drogowym. Objeżdżamy niewielkie jeziorko (Dolne). W miejscowości Kazuń-Bielany zwraca uwagę budynek kościoła.

Przekraczamy drogę nr 579 (Nw. Dwór-Grodzisk Maz.). Zbliżamy się do lasów Kampinoskiego Parku Narodowego. Po prawej mijamy dawny Fort 6 twierdzy Modlin (teren wojskowy). Przez wsie Jesionka i Łosia Wólka (droga na przemian asfaltowa i gruntowa) dojeżdżamy do zwartego terenu KPN. Po wjeździe na teren leśny docieramy do zadbanej kapliczki położonej pod koroną jednego z drzew.

Jest to jednocześnie miejsce styku z czarnym szlakiem, który doprowadzi nas do cmentarza w Palmirach. Mimo, że droga jest trudna, piaszczysta, można na niej spotkać wielu rowerzystów i spacerujących, a o tej porze roku też grzybiarzy. Gdzie się da, warto korzystać z wyjeżdżonej ścieżki, znajdującej się obok.

Tuż przed Palmirami, po prawej stronie napotykamy małe bagienko, szczególnie piękne pod słońce:

Cmentarz w Palmirach. Wielka odkryta przestrzeń pośrodku lasu. Zawsze robi wrażenie. Tu leżą m.in. Janusz Kusociński, olimpijczyk, i Maciej Rataj, marszałek sejmu.

Jedziemy dalej drogą w kierunku Truskawia. Niestety jest to bruk, wobec czego trzeba korzystać z wąskiego gruntowego pobocza. Po około 1,5 km odbijamy razem z zielonym szlakiem drogą na Sieraków.

Dalsza część trasy to już dojazd do Warszawy. Na tym odcinku postawiłem na sport, czyli jak najszybsze pokonywanie kilometrów. W takiej scenerii wysiłek jest przyjemnością. Drogą Łączniczek AK (za Sierakowem, wyraźnie oznaczoną) docieramy do Lasek, przejeżdżamy obok zakładu dla niewidomych i skręcamy w prawo w ulicę Partyzantów. Przekraczamy drogę Truskaw-Warszawa i dalej prosto, ulicą Szymanowskiego, osiągamy Klaudyn. Dotarcie do Bemowa jest już tylko kwestią czasu.

1 ... 31