środa, 20 lipca 2011
Akcja 45: Rury i rurki
Rurki przy rondzie Wiatraczna. Ponad 50 lat tradycji. To bardzo ruchliwe miejsce. Smacznego :)
poniedziałek, 20 czerwca 2011
Akcja 44: Ślizgiem po szynach
Chociaż zwykle staram się, aby wpisy akcyjne wiązały się z Warszawą, tym razem chciałbym zrelacjonować niedawny pobyt na Roztoczu, podczas którego miałem okazję obserwować nietypową kolej - szerokotorową. Mowa o linii kolejowej kryjącej się pod skrótem LHS - "Linia Hutnicza Szerokotorowa", dawniej "Linia Hutniczo-Siarkowa". Jedna ze sztandarowych inwestycji lat 70., prowadzi od Huty Katowice przez okolice Tarnobrzega i Stalowej Woli, a następnie Zamość do Hrubieszowa, gdzie przekracza granicę z Ukrainą i łączy się z jej siecią kolejową. Licząca blisko 400 km linia stanowi najdalej na zachód wysunięty odcinek szerokotorowy w Europie. Przypomnę, że między tzw. normalnym torem a torem szerokim jest 8,5 cm różnicy szerokości, która na oko jest niemal niewyczuwalna, jednak niesie za sobą duże skutki praktyczne. Kto jechał pociągiem pasażerskim na wschód ten wie, że na granicy konieczne jest przejście czasochłonnej procedury wymiany wózków we wszystkich wagonach. W przypadku LHS ten problem znika. Między Stalową Wolą a Zamościem LHS przecina wyżynny teren Roztocza, przebiegając na tym odcinku w większości równolegle do toru normalnego. Oto widok dwóch różnej szerokości torów przy przystanku Zwierzyniec. Torem szerokim mkną z wysoką częstotliwością (nawet częściej niż co godzinę) potężne pociągi towarowe, ciągnięte przez zespoły lokomotyw spalinowych. Natomiast torem normalnym sporadycznie jeżdżą pociągi osobowe prowadzone lekkimi autobusami szynowymi. Kilka kilometrów od przystanku osobowego Zwierzyniec znajduje się stacja towarowa i mijanka dla pociągów LHS. Jak wspomniałem, ruch po torze szerokim jest znaczny, więc na stacji towarowej zwykle sporo się dzieje. Raj dla pasjonatów kolei. Oto z zachodu nadjeżdża skład węglarek i cystern w liczbie kilkudziesięciu wagonów prowadzony przez potrójną trakcję, w tym dwie ciężkie lokomotywy spalinowe ST44 produkcji radzieckiej (potocznie zwane "Gagarinami"). Ziemia aż dudni. Pociąg wjeżdża na stację towarową. Wolny tor - i rusza skład w przeciwną stronę. Tym razem pracują dwie lokomotywy nowszego typu. Para buch ;) Ukraińskie wagony wyglądają trochę inaczej niż nasze i mają pisane cyrylicą oznaczenia, co wygląda dość ciekawie i egzotycznie. W końcu pociąg się kończy i znika w dali. Zainteresowanym linią LHS polecam stronę hobbystyczną www.lhs.pl . I oczywiście samodzielną wyprawę na szlak :)
piątek, 20 maja 2011
Akcja 43: Woda
Wodopoje Warszawy Specyficzny smak wody płynącej w kranach Warszawy spowodował rozpoczęcie poszukiwań alternatywnych źródeł wody nadającej się do picia. W ich wyniku w stolicy wytrysły liczne źródła wody oligoceńskiej. Większość studni oligoceńskich mieści się w odrębnych budynkach. Część z nich przypomina blaszane baraczki lub altanki, jak ta z ulicy Anielewicza. Wszytkie cechuje surowość wnętrz. Niektórym studniom lepiej się poszczęściło: znalazły sponsora, jak ta z ulicy Wareckiej, którą wspiera NBP. Imponuje zarówno rozmach budowli jak i wystrój wnętrza w szlachetnym granacie. Niestety, studniom nie udało się uniknąć losu większości murów Warszawy i też padają ofiarą wandali ze sprejami. Niektóre studnie, zwłaszcza te otwarte, popadają w całkowitą ruinę, a okoliczni mieszkańcy, z plastikowymi butlami w dłoniach muszą pielgrzymować do bardziej odległych źródełek. Z up. Hania
środa, 20 kwietnia 2011
Akcja 42: Czerwony jak cegła
Jeśli cegła - to mur, i pierwsze moje skojarzenie - Pałac Ostrogskich przy Tamce. Wznosi się on na potężnej ceglanej podstawie, której ściana jest odchylona od pionu i rozszerza się wraz ze spadkiem poziomu terenu. Kształt ten ma w sobie iście matematyczne piękno. Jeśli zapomnieć na chwilę, że jesteśmy w Warszawie, można by sądzić, że mamy do czynienia z podgórską twierdzą. Mnie przyszedł na myśl zamek w Bielsku-Białej, ale na pewno są lepsze przykłady.
Mur jest wysoki i szczególnie z bliska robi wrażenie swoją prostotą, jednolitością. Nieco dalej od ulicy, poniżej Pałacu, znalazłem taką oto tablicę, która sama w sobie ma już wartość historyczną. Podstawa Pałacu przechodzi tutaj w nieco niższy mur, ozdobiony latarniami. Na zakończenie widok wieczorny, zdjęcie wykonane jeszcze zimą. Zwraca uwagę połyskiwanie powierzchni ceglanej ściany.
środa, 13 kwietnia 2011
Puszcza Słupecka
Na północ od Warszawy, wchodząc klinem pomiędzy Białołękę i Marki, znajduje się dość duży kompleks leśny, nazywany Puszczą Słupecką. W ubiegłą niedzielę wybraliśmy się tam na wycieczkę. W dokładnym zlokalizowaniu miejsca po raz kolejny pomoże mapa:
Spacer rozpoczęliśmy w Olesinie, niedaleko pętli autobusowej ZTM. Pierwszą refleksją po wejściu do lasu była ogromna ilość śmieci, zostawionych tu przez zapobiegliwych obywateli. Często są to odpady budowlane, gruz i sprzęty domowe, co niestety bardzo źle świadczy o tych zasobnych ludziach, których stać na wzniesienie i urządzenie domu (Białołęka prężnie się rozwija), a nie mają w sobie dość kultury, aby w cywilizowany sposób pozbyć się pozostałości. Podobne obrazki oglądałem już także w Falenicy i Młocinach - to plaga podwarszawskich lasów. Natomiast sama przyroda jest piękna, szczególnie teraz, gdy wiosną widzimy jej rozkwit. Na przykład taki dywan zawilców wśród drzew (wszystkie zdjęcia Hani):
Przez las ze wschodu na zachód przepływa rzeka Czarna, zwana też Czarną Strugą, dopływ Kanału Żerańskiego.
Okolica obfituje w tereny podmokłe, porośnięte lasem brzozowym. Po ostatnich opadach drogi i ścieżki przecinające te tereny zmieniły się w kałuże i błoto. Niektóre odcinki są bardzo trudne do przejścia, i raczej nie należy się na taką eskapadę zbyt elegancko ubierać. O czym sam się przekonałem.
Podsumowując, mimo kilku nieprzyjemnych widoków i pewnych strat w odzieży, wycieczka się udała. A zakończyła się miłym akcentem obiadowym w pobliskiej pizzerii Szkutnia. |
O autorze
Ostatnie wpisy
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||