Blog > Komentarze do wpisu
Akcja 56: Warszawa z dzieciństwa

Dzisiaj występy gościnne :) Oddaję głos osobie, która w Warszawie się urodziła i czuje się bardzo związana z jedną z warszawskich dzielnic.

T.

-----------------

Zastanawiałam się jak zdefiniować Warszawę mojego dzieciństwa i stwierdziłam, że granice mojego ówczesnego świata wyznaczały, niczym słupy graniczne, trzy górki, na których spędzaliśmy sporo czasu o każdej porze roku. Odwiedziłam je wszystkie z okazji tego wpisu i stwierdziłam, że jakoś zmalały i straciły sporo ze swej stromizny przez te lata. A może po prostu zmienił się mój punkt widzenia.

Górka podupadła – Gocław

To była najpoważniejsza z górek, na których bywaliśmy. Rodzice mówili, że idziemy na lotnisko, co już wtedy nie miało racji bytu, jakkolwiek za górką rozciągała się jeszcze zupełnie niezabudowana zieleń. Górka była dość wysoka i zwłaszcza z od strony Gocławia dość stroma. Sturlanie się z niej czy też zjechanie rowerem z ostrym kołem było nie lada wyczynem. Teraz z drugiej strony, zamiast rozległej łąki biegnie ulica Nowaka-Jeziorańskiego i stoją bloki okolicznych osiedli. 

Za to ulica Cyrklowa oraz okrutny dla kolan i łokci asfaltowy placyk pozostały bez zmian. 

Pojawił się też nowy element w widoku. Przytłaczający Saską Kępę z każdej strony Stadion Narodowy.

Górka zabudowana: Ogródek Jordanowski przy Nobla

Górka najczęściej przez nas odwiedzana, ale też traktowana najmniej poważnie. Miała znaczną konkurencję w postaci innych rozrywek jordanka, jak choćby huśtawek. Były bardzo wysokie i można było się świetnie na nich rozbujać, a nawet spróbować zeskoczyć w biegu. Po jednej z takich ewolucji  bliskość szpitala na Niekłańskiej okazała się nie od przecenienia. Teraz górkę zabudowano Centrum Pracy Pozaszkolnej o dość kontrowersyjnej urodzie, i jest zamknięta.

Na szczęście reszta otoczenia mało się zmieniła.

Górka urokliwa – Park Skaryszewski

Była to górka stosunkowo najrzadziej odwiedzana, jakkolwiek dostarczała dodatkowych atrakcji: a to fontanna, w której zawsze można było się zachlapać ku uciesze rodziców, a zimą była szansa, jeśli się dobrze rozpędzić, żeby zjechać na sankach na jezioro i zaliczyć tam piękny poślizg. 

Na szczęście, pomimo różnych zachodzących zmian i górka i fontanna nadal trwają w stanie urokliwym i wciąż stanowią atrakcję dla młodszych i starszych spacerowiczów.

H.

środa, 20 czerwca 2012, tomasz_mos

Polecane wpisy

  • Akcja 60: Mania szybkości

    Mania szybkości ma różne przejawy: czasem są to pędzące szosą motory, innym razem pisk opon samochodu startującego z sąsiedniego pasa po zmianie światła na ziel

  • Akcja 59: Pamiątka z PRL

    Na muranowskim podwórku parkuje syrenka. Syrenka jest niemobilna i zajmuje zawsze to samo miejsce, co bywa irytujące ze względu na ograniczoną powierzchnię podw

  • Akcja 58: Światło i cień

    Późno zabrałem się do przygotowywania akcji, ale nie chciałem odpuścić :) Przejeżdżając Powązkowską zobaczyłem obrazek, który, jak mi się wydaje, pasuje do tema

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
wczorajidzis.blogspot.com
2012/06/20 21:52:38
Górki w dzieciństwie uwielbiałem; saneczkowo-rowerowe i u mnie bywały, z tym że tę najfajniejszą i najwyższą parę lat temu zniwelowano, niestety.

A skakanie z huśtawek -jak sobie przypomnę, to dziw że ani razu w szpitalu nie wylądowałem :D
-
tomasz_mos
2012/06/20 22:27:06
Nienormalne z Was dzieci ;)
-
wisien4464
2012/06/21 01:18:06
Pierwsza górka, aż mi się łezka zakręciła w oku. Natomiast jeżeli chodzi o zimowe "saneczkowanie" to bezkonkurencyjny był Stadion X-Lecia od strony ul. Zielenieckiej.
-
stolicaiokolica
2012/06/21 10:52:16
Osobiście saneczkowałem na Polach Mokotowskich, koło Skry - z jednej strony górki było łagodnie, z drugiej - wręcz przeciwnie. Jeździłem z obu, bo obie miały swoje zalety (długa jazda na łagodnej i szybka jazda na stromej).
-
hrabia_piotr
2012/06/21 14:26:14
Ja saneczkowałem na górce na terenie przedszkola. Nie chwaląc się, miałem najszybsze sanki wśród znajomych, wcale nie najnowsze.

Ostatnio jacyś pseudospadkobiercy przecięli górkę parkanem w poprzek.
-
krabikowie
2012/06/21 14:41:28
Ja też mam swoje górki z dzieciństwa tylko niestety nie Warszawie, ale też mogłabym dużo o nich opowiedzieć ;)
-
lavinka
2012/06/21 16:08:41
Skakanie z huśtawek, bo niby co innego można było na nich robić, nie bujać się przecież. ;)
-
2012/06/25 21:22:11
@Wisien: mam wrażenie, że w dzieciństwie działaliśmy w podobnych rejonach.

@hrabia_piotr: działalność spadkobierców, albo raczej sposób rozstrzygania ich roszczeń budzi też moje wątpliwości. Z jednej strony rozumiem, że jest prawo do dziedziczenia, z drugiej robienie siekaniny z działających z korzyścią dla wszystkich mieszkańców parków i skwerów i placyków uważam, za zupełnie niewłaściwe.