Blog > Komentarze do wpisu
Nad Bzurą

Kilka wrażeń z wycieczki nad Bzurę, do Brochowa i Tułowic, na północ od Sochaczewa. Teren ten jest ciekawy nie tyle ze względów przyrodniczych, lecz z powodu kilku cennych pamiątek historycznych.

Mapka przedstawia kluczowe punkty wycieczki. Poruszaliśmy się pieszo, co nie było łatwe ze względu na panujący tamtego dnia upał. Wycieczkę po okolicy można też odbyć rowerem, chociaż obszar jest położony dość daleko od Warszawy, zatem wskazany jest przejazd pociągiem do Sochaczewa.

Rozpoczęliśmy w Brochowie, gdzie znajduje się charakterystyczny warowny kościół. W kościele tym ochrzczony został Fryderyk Chopin. We wsi urządzono nawet mały skwer ku czci kompozytora, ale naszym zdaniem nie był zbyt ładny, więc nie zrobiliśmy zdjęcia ;)

W najbliższej okolicy rozgrywały się w 1939 roku dramatyczne wydarzenia Bitwy nad Bzurą, która była jedyną poważną akcją zaczepną wojska polskiego przeciwko Niemcom podczas kampanii wrześniowej. Połączone siły Armii Poznań i Pomorze przez 9 dni wiązały znaczące siły niemieckie na obszarze od Kutna i Łęczycy po Łowicz i Sochaczew, przeprowadzając kilka udanych ataków w kierunku Łodzi, z szansą nawet na odbicie zdobytego już przez Wehrmacht miasta. Różnica sił spowodowała jednak w końcu załamanie polskiej ofensywy. Oddziały polskie zostały otoczone w kotle na zachód od Sochaczewa, podjęły próbę przedostania się przez rzekę Bzurę w kierunku Kampinosu i Warszawy, i poniosły znaczące straty. Główną przeprawą był most w Witkowicach koło Brochowa, gdzie dzisiaj stoi pomnik. Pomnik składa się z tablicy pamiątkowej (później dołożono kolejną) oraz elementu w postaci kół, symbolizujących pokonaną polską artylerię.

Sam most jest ciekawą konstrukcją. Metalowy, o jednym pasie jazdy i nawierzchni drewnianej w postaci desek, przez co przejeżdżające auta powodują charakterystyczny hałas.

Dalsza część spaceru - rozlana, wijąca się Bzura w okolicach Tułowic. Rzeka jest na tyle czysta, że funkcjonuje jako szlak kajakowy, jest również miejscem wypoczynku piknikowo-wędkarskiego.

W Tułowicach chcieliśmy zobaczyć z bliska dwór z XIX wieku, jednak nie udało się to za bardzo, bo stanowi on razem z parkiem i budynkami gospodaczymi teren prywatny i jest odgrodzony. Dodatkowo terenu pilnuje kilka wściekłych psów, więc nie można nawet popatrzeć przez płot dłużej niż kilka sekund. Jak na mój gust coś jest z tym nie tak. Udało nam się tylko zrobić dwa zdjęcia z oddali.

 

Pomimo pewnych niedogodności, ogólnie jednak wypad należy uznać za udany.

wtorek, 15 maja 2012, tomasz_mos

Polecane wpisy

  • Lipków, Truskaw i okolice

    Stęskniliśmy się trochę za Kampinosem, więc po dłuższej nieobecności postanowiliśmy powrócić tam na małą pieszą wycieczkę. Tym razem głównym celem stał się poło

  • Stadion w Gdańsku

    Jak wygląda budujący się Stadion Narodowy, mniej więcej wiemy. Ja natomiast miałem kilka dni temu okazję obejrzeć postępbudowy nowego stadionu na Eurow Gdańsku.

  • Gdynia Orłowo - dzisiejsze zdjęcia

    Korzystając ze świątecznego pobytu nad morzem, wybrałem się dzisiaj do Gdyni Orłowa zobaczyć, jak prezentują się klif, molo i okolica zimową porą. Na niedzielny

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
wczorajidzis.blogspot.com
2012/05/17 08:17:46
Ooo, miło że "Na szlaku" ożyło. Już myślałem, że emerytura i te sprawy :P

Tułowice kojarzą mi się z wycieczką szkolną w II klasie liceum oraz z dwiema koleżankami, które wieczorem, po zakończeniu "oficjalnego" ogniska, w stanie dość mocnego upojenia tarzały się na glebie ku uciesze zebranych. Ekhm, tyle w zakresie wspominania kultury i sztuki Tułowic.
-
erzwar
2012/05/18 12:10:04
też niekiedy bywam zaokiennym, a ściślej: zaparkanowym gościem różnych prywatnych zabytków. z jednej strony, szkoda właśnie, że ukrywa się przed narodem jego dziedzictwo kulturowe.
ale z drugiej - można też zrozumieć właścicieli, którzy niekoniecznie marzyliby o hordach nieznajomych postaci w ogrodzie :-)

aha, w Tułowicach ponoć można umówic się z właścicielami na obejrzenie kolekcji powozów. lecz nie próbowałem, więć nie wiem czy to prawda / aktualne.